4 lata

Pora na chyba najbardziej osobisty wpis tutaj na blogu. Podsumowanie ostatnich czterech lat, zaczynąjac od roku 2007.

Czerwiec 2007, godzina czwarta z minutami. Spaceruję zamgloną ulicą Rogowską, zatrzymując się na chwilę nad krzyżem postawionym w miejscu śmierci mojego serdecznego przyjaciela z czasów gimnazjalnych śp. Andrzeja. W drodze na samolot, mający mnie przetransportować do Warszawy na długo oczekiwany koncert najlepszej kapeli świata- Placebo. W tamtej chwili nie miałem jeszcze świadomości, że za 3 miesiące rozpocznę studia w Szkocji, a moje życie będzie wyglądało zupełnie inaczej, niż kiedykolwiek mogłem to sobie zaplanować. Przeczuwałem jednak, że pewien ważny etap został definitywnie zakończony, a wszystko, co z nim związane, pozostawione wyłącznie w przeszłości i gęstwinie bardzo mglistych wspomnień. W tej chwili towarzyszy mi podobne przeczucie i również nie mam pojęcia, co mnie czeka za kilka miesięcy.

Minione cztery lata to były lata pełne zaskoczeń, nowych oraz niepowtarzalnych doświadczeń, poznawania niesamowicie ciekawych osób, nagłego wkroczenia w dorosłe i samodzielne życie. Wiele popełniłem błędów, wiele nauczyłem się o ludziach, jednak niczego nie żałuję, bo wszystko zakończyło się lepiej, niż kiedykolwiek mogłem sobie wymarzyć. Cztery lata temu, kiedy miała miejsce opisana wyżej sytuacja, nawet nie śniłem, że znajdę się w miejscu w którym jestem w tej chwili w tak krótkim czasie, za co jestem niezwykłe wdzięczny losowi. Bardzo ładnie ilustruje to zdanie, które usłyszałem na jednym z wykładów z Consumer Behaviour na 2. roku studiów, a brzmiało ono mniej więcej następująco: “Today is the reward for all the sacrifices made in the past”. Nadszedł czas wyznaczania sobie kolejnych celów, nowych wyzwań oraz odważnego wspinania się w górę drabiny o nielimitowanej ilości szczebli. Nie znoszę stagnacji i nudy, więc życzę sobie, abym zawsze ich unikał. Jednak liczę, że w końcu udało mi się osiągnąć stabilizację w sferze prywatnej, którą jak dotąd uważałem za przepełniony porażkami obszar mojego życia, bez perspektyw na poprawę sytuacji. Udało mi się odzyskać nadzieję.

16 czerwca wyniki ostatniego roku studiów, a 29 czerwca Open’er festiwal w Gdyni, co stanowi swego rodzaju klamrę zamykająca kolejny etap, bo właśnie w roku 2007 podczas pobytu w Trójmieście poznałem wyniki matury i wiedziałem, że opuszczę kraj na dłużej. Może to prymitywne dzielenie życia na etapy związane z poszczególnymi instytucjami edukacyjnymi, ale z tymi okresami wiąże się szereg innych spraw, które uległy diametralnej zmianie. Teraz zapowiada się, że będzie podobnie…

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy w tym trudnym dla mnie okresie pełnym wyzwań i stresów wyciągnęli do mnie pomocną dłoń i ufali, że uda mi się wybrnąć z trudnych życiowych sytuacji.